Typowy, zwykle jeszcze dziecinny, czasem już dorosły, poplątany, czasem szczery do bólu, zdarza się, że kłamliwy pamiętnik...
Wpisy
Do klasówki z 3 lat z fizyki od której zależy moja ocena zostało kilka godzin. Jeszcze się nie uczyłam. Bo, na miłość boską, jak to wszystko ogarnąć?! Tak, wiem, nawet jeśli nie powtórzę wszystkiego, to co nieco mogłabym zrobić. Przynajmniej jest szansa, że akurat to będzie. W sobotę konkurs. Nie wiem nawet co wziąć. Marty się jutro dopytam. Powtarzać mi się nie chce. I tak tego nie wygramy. A marnuję czas na powtarzanie do niemca, historii i biologii (z bio klasówka z 3 klasy, z niemca kartkówka i powtórzenie, z historii powtórzenie). Co do jutra, to Sanigórska mnie szukała, idę się dowiedzieć, o co jej chodzi. Kurde. Boję się, że mi 6 nie postawi. Zabiłabym się.
Niech minie najbliższy tydzień, niech poniedziałek nie boli, potem spokój. Tak samo z następnym poniedziałkiem, tuż przed wyjazdem. Potem ten piekielny wtorek. I jeszcze trzeba zebrać zdjęcia wszystkich klas 3 na zakończenie. To może być klapa. Dobra, zajmiemy się tym. Trzeba jeszcze z Mądrakowską pogadać, pokazać jej co mamy do zrobienia. Piekło. Znajdę, skseruję. Ja... dobra, jeszcze tydzień.
Dziś wychodzą Pamiętniki Wampirów. Powodzenia. Jutro mogę nie zdążyć obejrzeć. A to już finał. Za 2 tygodnie finał Ligi Mistrzów. Pomalowałam końcówki na zielono i fioletowo. Chyba to zmyję, jutro fizyka, boję się jej. A pilnuję ocen. Tej z zachowania też. W końcu nie mam w tym półroczu ani jednej. A lol, w poprzednim oberwałam aż 2 i o żadnej nie widziałam.
W szkole było git, Bielu mnie zamęczył, mam gg Armuna. Wzrok Filipa był niepowtarzalny. Farbujemy na wakacje z dziewczynami końcówki. Upał, że aż boli. Jutro zakładam krótkie spodenki i koniec dyskusji. Papa!
Koniec korzystania z usług mojej mamy. Jejku, przecież ja nawet z nich nie zaczęłam korzystać! Dużo krzyku o nic. Nie, to nie. Sama zrobię ten przeklęty herb Liverpoolu. I dostanę tą 6. Matko, czym jest moje życie, jeśli nie potrafię wyciągnąć oceny nawet z takiego przedmiotu jak technika?
Do zrobienia polski. Charakterystyka szlachty. Zrobimy. Kartkówka z angielskiego. Niewiele tych słówek. Dziś uniknęłam niemieckiego. Dostałam również z tego przedmiotu 4. Z kartkówki. Muszę wyjąć spis uczniów mojej klasy z biologii. Przygotowania do zakończenia roku czas zacząć. Jak to przyjemnie brzmi. Dziś uzgodniłyśmy co nieco, ale to wielce niewiele.
Klasówka z fizyki nie była zła. Muszę mieć 5. Z historii tak samo. Okazuje się, że przez najbliższe 2 poniedziałki będę miała dziennie po 3-4 klasówki. Ta, nie można tak. Więc właśnie udowadniam, że można. I dostanę się do II LO, nie ma nawet innej opcji. Żaden, ŻADEN koszykarz ze średnią 2,9 mi w tym nie przeszkodzi.
Za dziesięć minut pójdę. Zabiorę się tym, czym dziś powinnam żyć. Tylko tak szatańsko boli mnie głowa. Już wzięłam tabletkę, zjadłam ciasto z rabarbarem i nadal cierpię. Sobota przekichana, w piątek basen + baardzo fajny film. Potem cały tydzień zadowalania całego szacownego grona, a potem już Słowenia. W tym czasie oceny śródsemestralne, potem fizyczni i koniec roku.
Wiem, że krótko, ale nie chce mi się rozciągać. Papa!
Od jutra zaczyna się szkoła. Od jutra ma być zimno (już jest, ale ma być gorzej). Od jutra startuje spina przed klasówkami. Od jutra będą 2 tygodnie do Słowenii. Od jutra. Wszystko później. Dziś cieszymy się, że Chelsea ma puchar Anglii, że Cech rzucił się po tą piłkę w ostatniej chwili. Smucimy się, że do trzeciego miejsca tracimy 6 punktów, na - o ile się nie mylę - dwie kolejki przed końcem. Denerwujemy się przed finałem Ligi Mistrzów, który już 19 maja. Dzisiaj oglądamy "Jagodową Miłość". Dzisiaj odrabiamy co nieco lekcji i uczymy się. Bez udawania. Dobra, no może nie wszystkiego, ale nad niemieckim i fizyką warto popracować.
Rodzinnie stoimy mocniej niż wcześniej. Nie spodziewamy się wizyt, podobno na tym froncie jest krucho i najlepiej go porzucić. Sama czuję się w tym temacie zmieszana dogłębnie. Jestem wściekła, ale czasem tak mnie sumienie ruszy, że widzę w sobie potwora. Nie chcę o tym myśleć. Finansowo jeszcze żyjemy, boże, musimy przeżyć. Od lipca, może sierpnia ma być lepiej, maj jeszcze dobrze, ale ten cholerny czerwiec... W najgorszym wypadku 2 niepewne miesiące. Przed liceum. Bajecznie. Cholera, nie. Nie wolno tak myśleć. Damy sobie radę. Jesteśmy cudem ekonomicznym. Może to naiwne, ale jesteśmy niezatapialni. A bez nowych ciuchów da się żyć. Te które mam są fajne :)
Pete Doherty to może nie najlepsze wyjście, ale słuchanie o beznadziejności życia potrafi być pocieszne. Haha, a w tle Jude Law. Ale chyba nie mam dziś na niego siły. Chyba, że "Rozstania i powroty", ale to dopiero po obiedzie. A. Pochwalę się. Od Ani mam fioletowy i zielony lakier do paznokci. Głupia szkoła, trzeba to na jutro zmyć.
Papa!
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 |